- Zapraszamy na osiedle Saska w Warszawie 18.07.10 (0)
- Dzień otwarty na osiedlu Róża 18.07.10 (0)
- Kajaki na Żeraniu 18.07.10 (0)
- Sukces katalogu projektów domów z dopłatą do kredytu 11.08.09 (0)
- Szczecin, czyli taniej nie będzie 30.07.09 (0)
Ceny mieszkań już nie spadną - twierdzą analitycy, deweloperzy i pośrednicy sprzedaży nieruchomości na szczecińskim rynku. Ich zdaniem to najlepszy czas na zakup mieszkania Pięć i pół tysiąca złotych kosztuje średnio metr nowego mieszkania w Szczecinie. W dobrym stanie, ale używane – około tysiąc złotych mniej. To efekt kryzysu finansowego i pozbawienia klientów możliwości uzyskania szybkich i tanich kredytów hipotecznych. To taniej niż jeszcze rok temu o ponad 10 procent. Deweloperski raj jak szybko przyszedł, tak szybko odchodzi w niepamięć. Szczecin słynął z tego, że sprzedawano tu mieszkania, które pojawiły się dopiero na kreślarskich stołach projektantów. Ostatnie miesiące nie przynoszą już jednak znaczących obniżek, rynek wyhamował w oczekiwaniu na rozwój sytuacji. Co więcej, niektórzy fachowcy prognozują, że jeśli spadki na Giełdzie Papierów Wartościowych będą nadal spore, to część klientów – zamiast lokować pieniądze w niepewnych akcjach, zainwestuje je w nieruchomości, co może przynieść wzrost popytu, za którym przyjdzie wzrost ich cen.
Stawki mogą jeszcze wzrosnąć w dzielnicach, które są już właściwie zabudowane, jak na Jasnych Błoniach, czy w atrakcyjnych częściach Szczecina – na przykład Pogodnie. Tu nawet lokale z rynku wtórnego są w cenie. 3 pokoje w bloku z 2003 roku, 86 metrów znaleźć można na portalu www.homer.pl za 715 tysięcy złotych, co daje ponad 8 300 złotych za metr. Spadków nie będzie także dlatego, że w budownictwie wzrosły koszty pracy i materiałów budowlanych, deweloperzy więcej wzrostu kosztów na siebie brać już nie mogą. Walczą jednak o klienta promocjami.
Szczecińskie firmy budowlane fantazję mają – a to dorzucają garaż za złotówkę, miejsce postojowe gratis czy fiata grande punto do mieszkania, aby skutecznie „złamać: klienta i skłonić go do zakupu. Nawet ci deweloperzy, którzy promocji nie prowadzą przyznają, że negocjować ostateczną cenę można. Co innego jednak (niektóre) lokale z rynku wtórnego. Tu jest jeszcze, czasem spory, margines do negocjacji i obniżek. Dotyczy to przede wszystkim mieszkań ulokowanych w poniemieckich kamienicach, w „wielkiej płycie” (nawet 3,800 za metr), wieżowcach i dzielnicach uznawanych przez szczecinian za nieciekawe i niebezpieczne, jak Stołczyn. Kawalerka 24 metry w wielkiej płycie z lat 70-tych na Pomorzanach kosztuje tylko 130 tysięcy złotych „Używane” mieszkania wcale nie muszą być wiele tańsze od ich nowych odpowiedników.
Gdy są dobrze wyposażone, o wysokim standardzie i w dobrej lokalizacji, mogą się z nowymi mieszkaniami nawet zrównać cenami. Nic więc dziwnego, że specjaliści radzą – kupujcie teraz. I straszą, że gdy wejdziemy do strefy euro, wzorem innych państw, nasze nieruchomości też podrożeją. Co ciekawe, drugiej stronie, czyli sprzedającym, specjaliści radzą...nie sprzedawać. I proponują wynajem lokali. Za kawalerkę, w zależności od jej standardu i położenia można dostać od 900 złotych do prawie 2 tysięcy złotych.
Rynek stabilizuje się po dwuletniej hossie - ocenia w lokalnej Gazecie Wyborczej dr Iwona Foryś, specjalistka od rynku nieruchomości z Uniwersytetu Szczecińskiego. - Nie widzę większych zagrożeń dla Szczecina, jedynie spokojniejszą sprzedaż i większe wyważenie rynku. To czas kupującego, który po dwóch latach ponownie ma szansę na negocjowanie warunków umowy. Mieszkania pozostają na rynku dłuższy czas, nie trzeba się spieszyć. Można spokojnie porównać oferty. Bardzo liczy się lokalizacja i standard.A standard kosztuje. Ceny powyżej 6 tysięcy złotych nie są w Szczecinie – mimo kryzysu – rzadkością. Są bowiem klienci, dla których kryterium kluczowym jest architektura, zastosowane energooszczędne i przyjazne środowisku technologie, a nawet widok z okna. I za ten widok są w stanie dobrze zapłacić.