- Dom Development S.A. wyniki 15.08.10 (0)
- System wymiany informacji 05.08.10 (0)
- Problemy polskiego budownictwa 05.08.10 (1)
- Zapraszamy na osiedle Saska w Warszawie 18.07.10 (0)
- Dzień otwarty na osiedlu Róża 18.07.10 (0)
Ceny w Katowicach spadają, ale musiałyby jeszcze pospadać, aby osoby, które zostały dotknięte zradykalizowaniem polityki kredytowej banków mogły odzyskać zdolność kredytową. Czy tak się stanie, trudno powiedzieć, sprzedający – pamiętający niedawny boom cenowy – niechętnie obniżają swoje oczekiwania finansowe. Na większe obniżki liczyć można jedynie w nieatrakcyjnych, peryferyjnych dzielnicach lub lokalach z wielkiej płyty. Zmiany już jednak widać. Na osiedlu Tysiąclecia cena mieszkania to nawet 3,3 tysiąca za metr. Na 7 piętrze budynku z lat 70-tych, 38 metrów, w wysokim standardzie mieszkanie dwupokojowe ma cenę wywoławczą – 140 tysięcy złotych. Na osiedlu im. Paderewskiego, gdzie jeszcze niedawno oczywistością było 5 tysięcy za metr, teraz trafić można okazję (choć do remontu) za niecałe 4 tysiące złotych za metr. Do najdroższych katowickich dzielnic zalicza się Śródmieście, Centrum (tu mieszkanie dwupokojowe przy ulicy Francuskiej w budynku z lat 50-tych, 56 metrów kosztuje ponad 250 tysięcy złotych) czy Koszutkę. Tańsze są Dąb, Dąbrówka Mała, Giszowiec i osiedle Witosa (tu za 200 tysięcy złotych, to oczywiście cena wywoławcza, do wzięcia jest mieszkanie 61 metrów, z trzema pokojami na drugim piętrze). Spore zainteresowanie swoją ofertą notują tutejsi deweloperzy, ale liczba wizyt i zapytań niekoniecznie przekłada się na liczbę sfinalizowanych transakcji. Firmy zastanawiają się, jak sprzedać wybudowane na fali boomu mieszkania, które zostały im w portfelu. Klientów najbardziej wabi obniżona cena, liczne i absurdalne czasem promocje, jakie obserwować można było choćby w stolicy, na Śląsku nie znalazły wielu naśladowców.
Pewne jest, że do własnego M nie dostaniemy samochodu, ani zagranicznej wycieczki. Kilkaset złotych za metr mniej – owszem, jeśli dobrze się potargujemy. W tym segmencie - lokali nowych, oddawanych do użytku, naprawdę warto się pospieszyć z kupnem. Deweloperzy czujnie nasłuchują wieści z rynków finansowych, przy pierwszej oznace odwilży ich negocjacyjna giętkość szybko zniknie. Ostatnia obniżka stóp procentowych o kolejne 75 punktu bazowego już ostudziła zapał niektórych do negocjacji cen. Kupujących już przybywa, choć to jeszcze nie efekt stabilizacji na rynkach, a wprost przeciwnie. Nie tylko banki przestały ufać klientom, także klienci przestali ufać bankom. Chcą więc swoje pieniądze ulokować gdzieś w bezpiecznym miejscu, jedni wybierają złoto i sztukę, inni – katowickie nieruchomości.Niewielkie zmiany notuje rynek domów. Nadal można trafić ciekawe propozycje, które mogą być alternatywą dla większych mieszkań – dom w Ligocie z 1980 roku, położony na działce o powierzchni 643 metrów o całkowitej powierzchni 198 metrów, z garażem i pomieszczeniami gospodarczymi z zadrzewionym ogrodem kosztuje 518 tysięcy złotych. Są też propozycje z wyższej półki. Ponad dwa razy tyle, bo prawie 1 milion 100 tysięcy złotych, wydać trzeba na dom z 1999 roku, 280 metrów powierzchni użytkowej w wysokim standardzie. Z pewnością warto również rozejrzeć się, jeśli planuje się taką inwestycję, za kupnem gruntów. Właśnie teraz, wykorzystując okazję i finansowy kryzys, można dokonać korzystnych zakupów. Teraz ceny są jeszcze do przyjęcia, gdy finansowa zawierucha uspokoi się, ceny gruntów wzrosną. Tutaj bowiem pewne jest jedno – ich podaż nie wzrośnie.
Komentarze