Kiepska jakość wykończeń, chaos architektoniczny, niedbalstwo przy stawianiu konstrukcji, kiepska termoizolacja (dawne normy były trzykrotnie mniej restrykcyjne od dzisiejszych), wreszcie problemy techniczna – taka jest codzienność właścicieli mieszkań z wielkiej płyty.
Film „Alternatywy 4” właśnie dlatego do teraz bawi polską publikę, że pokazywał – doskonale jej znane - absurdy życia w wielkiej płycie. Niektórym budynkom powstającym w tej technologii stuknęło już dawno 50 lat. Na szczęście mocnym punktem betonowych klocków jest ich wytrzymałość. Ale to jeden z niewielu ich plusów. Lista minusów jest długa i znana, dochodzą do niej problemy natury społecznej, jak bezpieczeństwo na blokowiskach, a właściwie jego brak, totalna anonimowość i brak więzi sąsiedzkich (w końcu kto jest w stanie poznać kilkuset sąsiadów?).
Rynek nieruchomości sam odpowiedział sobie na pytanie czy mieszkanie w wielkiej płycie to dobre rozwiązanie. Odpowiedział negatywnie, przez co ceny mieszkań w blokach należą zwykle do najniższych na każdym lokalnym rynku. Ten rynek nieruchomości już się skończył także, gdy mówimy o kupnie pod wynajem. Mieszkania takie są atrakcyjne jedynie dla mniej zarabiających, albo osób samotnych, względnie młodych małżeństw, których nie stać na większe wydatki.
Są jednak tacy, którzy wierzą jeszcze w możliwości wielkiej płyty, co więcej, nawet im się ona podoba. W Bydgoszczy, na starym osiedlu Kapuściska (stanowiącego niegdyś zaplecze socjalne da lokalnego giganta chemicznego, zakładów Zachem) na przykład, staraniem miejscowej społeczności zrzeszonej w stowarzyszeniu, powstał plan rewitalizacji osiedla. Oprócz tak oczywistych spraw jak parkingi (projektanci w latach 50-tych nie przewidzieli, że każdy Polak będzie chciał mieć auto), placów zabaw dla dzieci czy mini-parków postawili także na renowację budynków. Te mają być podwyższone jeszcze o jedną kondygnację. Na dachach zaprojektowano ogrody, w których spotykać się mają – wśród zieleni, mieszkańcy bloków. Dachy z kolei mają być połączone kładkami, w planach są również przezroczyste, zewnętrzne windy dla mieszkańców, które wieźć ich będą na dachy bloków. Marzenia? Niekoniecznie. To pomysł wzorowany na rozwiązaniach z NRD. Rozwiązaniach, które z blokowisk uczyniły w znacznej mierze przestrzenie przyjazne mieszkańcom. Co ważne, projekty mieszkańców mają szansę na dofinansowanie ze środków unijnych i Regionalnego Programu Operacyjnego województwa kujawsko-pomorskiego.
Specjalnie dla serwisu homer.pl zagadnienie to skomentował Marcin Jańczuk z METROHOUSE S.A. - Wielka płyta była krytykowana przez specjalistów rynku nieruchomości i w pewnym momencie zapotrzebowanie na ten segment rynku uległo sporemu obniżeniu. Jednak zachowania klientów odrzucających wielką płytę były spowodowane nie tylko niskim standardem budynku, ale zbyt wygórowanym cenom, po jakich były oferowane.
W Warszawie jeszcze dwa lata temu notowane były transakcje przekraczające 8500 złotych za metr kwadratowy mieszkania w wielkiej płycie. Chętnych znajdowały przede wszystkim mieszkania dwupokojowe o powierzchni około 42-46 metrów kwadratowych zlokalizowane w dobrych punktach komunikacyjnych. Dziś mieszkanie z wielkiej płyty w Warszawie można już nabyć nawet za 5000 złotych za metr (na przykład na Targówku). Oferta rynkowa jest bardzo duża.
Spośród bardzo podobnych ofert można jednak wybrać ciekawe propozycje mieszkania po gruntownym remoncie, nowocześnie zaprojektowane, z meblami pozostawianymi w cenie. Nabywcami tego typu mieszkań są zazwyczaj osoby przyjezdne, które traktują zakup jako miejsce do zamieszkania na kilka lat. Rotacja w blokowiskach jest więc duża. Zdarza się, że w jednej klatce schodowej wystawianych jest kilka mieszkań do sprzedaży jednocześnie. Budynki z wielkiej płyty miały być przewidziane na 30-40 lat eksploatacji. Przetrwają jednak dłużej. Wiele spółdzielni w ostatnich latach zadbała o prace konserwacyjne, termoizolacyjne. Dodatkowym atutem blokowisk jest okoliczna infrastruktura, o wiele lepiej rozwinięta niż w przypadku nowych osiedli.