
Jeszcze niedawno nikt nie przypuszczał, że także polski rynek nieruchomości dopadnie kryzys. Jednak najpierw złe wieści z branży zza Oceanu, później z Europy, pogorszyły nastroje deweloperów i ich klientów w Polsce. Tym bardziej, że obecnie powiedzieć możemy już z całą pewnością, mimo zaklinań rządu, że Polska znalazła się w kryzysie. Pytaniem otwartym pozostaje jedynie, w jak głębokim. W oczekiwaniu na odpowiedź na to pytanie rynek nieruchomości po prostu zastygł.
Polskich deweloperów charakteryzuje to, że budują oni głównie z pieniędzy swoich klientów. Ci, gdy banki oferowały im bardzo korzystne warunki kredytowania (aż 85 procent wszystkich zakupów nieruchomości odbywało się z pieniędzy z zaciągniętych pożyczek) rynek deweloperski rozwijał się i rósł błyskawicznie. Teraz, gdy banki zakręciły kranik z gotówką, pierwszą ofiarą kryzysu – podobnie jak w USA – padły firmy deweloperskie, a także branża budowlana.
Jak sobie radzą deweloperzy? Niektórzy wstrzymują po prostu inwestycje. Inni przeciągają w czasie oddanie do użytku swoich nieruchomości. Ma to też związek z tym, że wiele mieszkań w nowych budynkach nadal czeka na klientów, do historii bowiem przechodzą czasy, gdy deweloper miał wykupione wszystkie lokale w budynku, który nawet jeszcze nie powstał.
Inwestorzy najbardziej ofensywni wspierają swoją działalność na przykład emisją obligacji. Inni biorą kredyty obrotowe. Dużym powodzeniem zaczyna cieszyć się również leasing zwrotny budowanych posesji.
Powszechna staje się zmiana – jeśli to tylko możliwe – profilu inwestycji. Kto może, ucieka z „mieszkaniówki”, szukając swojej szansy we wciąż płytkim rynku lokali biurowych. W Polsce bowiem, poza Warszawą, nadal dotkliwy jest brak nowoczesnych biurowców oferujących średni i dobry standard za rozsądną cenę. Popyt na powierzchnie biurowe jest ogromny, a konkurencja poza Warszawą słaba.
Spowolnienie oddawania do użytku nowych mieszkań, a więc i zmniejszenie ich podaży nie wpłynie w najbliższym czasie znacząco na ich ceny. Wszystko wskazuje jednak na to, że ceny mieszkań będą jeszcze spadać. Notowana ostatnimi laty galopada cen wywindowała je do takiego poziomu, w którym już tylko nielicznych stać na zakup lokalu ze środków własnych. Reszta, która przynajmniej teoretycznie mogłaby je sfinansować z kredytów, przez politykę banków straciła zdolność ich zaciągania. W którymś punkcie oczekiwania i możliwości kupujących muszą spotkać się ze zniecierpliwieniem sprzedających. Będzie to zapewne punkt cenowy niższy niż obecnie.
Oto kilka podstawowych powodów według których nas ceny mieszkań jeszcze spadną.
1) Deweloperzy i ich problemy
Mieszkaniowe Eldorado deweloperzy mają już za sobą. Jako, że większość inwestycji finansowana była z pieniędzy klientów, gdy ich zabraknie, deweloperzy będą musieli wykazać się wkładem własnym, aby zrealizować nowe projekty i uzyskać kredyt komercyjny. To ograniczy nowe inwestycje, deweloperzy czekać będą na lepsza koniunkturę na rynku..
2) Górka podażowa
Wyprodukowana przez ostatnie dwa nadwyżka lokali będzie musiała zostać sprzedana. Już teraz deweloperzy oferują do kupna mieszkań wiele gratisów w postaci wycieczek czy nawet samochodów. Aby nie zostać na „lodzie” z towarem, który obecnie ciężko sprzedać, firmy będą musiały obniżyć ceny. Jeśli mieszkanie stoi puste, oczywiście traci na swojej wartości.
3) Wzrost stóp procentowych
Są one podstawowym czynnikiem wpływającym na ceny mieszkań. Ich wzrost powoduje większe oprocentowanie najbardziej dostępnych obecnie kredytów złotówkowych, w konsekwencji czego coraz mniej osób posiada zdolność kredytową pokrywająca pożyczkę na zakup nieruchomości. Na szczęście ostatnie posunięcia Rady Polityki Pieniężnej i jej zapowiedzi cyklu obniżek w przyszłym roku mogą te niekorzystną tendencję przynajmniej zahamować.
4) Popyt ? Nie za taką cenę
W kraju brakuję mieszkań, których cena byłyby do zaakceptowania przez dużą grupę klientów. Jako, że na „półkach” znajduję się bardzo dużo mieszkań, możemy liczyć w najbliższym czasie na ich wyprzedaż i zmianę wygórowanych cen. Wyprzedaż powinna potrwać następne dwa lata, zanim ponownie popyt weźmie górę na podażą. Wydaje się zatem, że następny rok i kolejny, będzie idealnym momentem na zakup własnego mieszkania przez tych, którzy jeszcze tego nie zrobili. Później ceny wolno, ale znów piąć się będą w górę.
Komentarze