Z uwagi na zaostrzoną politykę kredytową wiele osób stać jedynie na kredyt mieszkaniowy w złotówkach. Jednak ci, którzy spłacają go od kilku lat zastanawiają się teraz, w sytuacji, gdy frank kosztuje ponad 3 złote, czy nie warto zaryzykować i spróbować przewalutować swojego kredytu. Inni idą jeszcze dalej, biorą w jednym banku kredyt w złotówkach i szukają natychmiast możliwości ucieczki we franki szwajcarskie. Internetowe fora pełne są pytań od zdezorientowanych klientów banków, którzy nie wiedzą, co robić. Z jednej strony oczywistym wydaje się fakt, że właśnie teraz, gdy frank wydaje się być u szczytu swej ceny, warto zamienić swój złotówkowy kredyt na szwajcarską walutę, z drugiej czają się nieoczywiste pytania o marże banków i kwotę ubezpieczenia takiego kredytu. Czy to ma zatem sens? Odpowiedzi udzieli Ewa Wedel-Maciejczak, Doradca Klienta Fiolet - Powszechny Dom Kredytowy S.A.- W sytuacji gdy są gwałtowne wahania walut – w ogóle nie warto podejmować operacji takich jak przewalutowanie, bo jest zbyt wysokie ryzyko kursowe. O „zysku” można mówić, gdy klient spełnia wszystkie wymagane przez bank kryteria i ma przyznany kredyt w walucie. Wtedy zyska, jeśli w momencie uruchomienia kredytu (przelewu) jest wysoki kurs danej waluty. Czy warto przechodzić ze złotówki na walutę? Większość analityków jest zdania, że w obecnym czasie – kryzysu – nie warto tego robić. Przy zmianie warunków kredytowania bank na pewno zastosuje obecne – wysokie marże, a spadki stóp procentowych (LIBOR, EURIBOR) mogą okazać się przejściowe i po powrocie do ich zwykłego poziomu – oprocentowanie kredytu w walucie może okazać się wyższe niż w złotówkach. Do tego dołoży się także ryzyko kursowe. Warto zauważyć, że nie opłaca się brać kredytu w walucie, jeśli planuje się go wcześniej spłacić (na przykład, gdy ktoś wie, że biorąc kredyt na trzydzieści lat, za pięć lat otrzyma zastrzyk gotówki i spłaci kredyt do końca), gdyż w pierwszym okresie kredytowania płaci się większość odsetek, a kapitał zaczyna się w większym udziale spłacać w drugiej połowie okresu kredytowania (przy ratach równych).Jeszcze bardziej skomplikowana wydaje się być sytuacja, gdy omijamy ograniczenia związane z kredytem we frankach, bierzemy go w złotych i dopiero potem próbujemy przewalutować – uważa Ewa Wedel-Maciejczak. - Oczywiście, można zrobić taki manewr, ale trzeba się liczyć z tym, że bank udzielając kredytu w złotówkach na 100% - nie przeliczy nam po kilku miesiącach tej samej kwoty na walutę, gdy w walucie udziela kredytów na przykład do 80% inwestycji - zauważa Ewa Wedel-Maciejczak. - Zakładając jednak, że bank, który udziela kredytu na 100% wartości nieruchomości w złotówkach oraz w walutach – przewalutuje nam ten kredyt, to policzy nam prowizję za operację (najczęściej jest to 1,5% od kwoty po przewalutowaniu, czyli przy 300 tysiącach złotych będzie to prowizja rzędu 4500 zł), Będzie wymagał też podpisania aneksu do umowy kredytowej (co najmniej 200 zł) oraz przedstawienia wszystkich dokumentów finansowych – jak przy ponownym ubieganiu się o kredyt. I oczywiście wyrazi zgodę na przewalutowanie jedynie w sytuacji, gdy klient będzie miał zdolność kredytową (dla waluty wymagana jest zdolność przynajmniej wyższa o 20%).Marże są kluczem, nie oprocentowanie?Średnie oprocentowanie udzielanych kredytów we frankach wyniosło w styczniu 4,92%, a więc w porównaniu z grudniem prawie się nie zmieniło. Znacznie wzrosła jednak różnica między najniższą i najwyższą marżą. Główną tego przyczyną jest znaczny wzrost najwyższej marży, która podskoczyła z 5,6% aż do 7,6%. Tak wysoką marżę wprowadził do swojej oferty Multibank dla klientów, którzy nie skorzystali z promocji. Natomiast najniższą marżę oferował w styczniu Deutsche Bank i wynosiła ona 2,2%. W rezultacie różnica między najwyższą a najniższą marżą wzrosła w styczniu aż do 5,4 pkt. proc. z 3,8 pkt. proc. w grudniu. W przypadku kredytów w złotych sytuacja wygląda podobnie. Również za sprawą Multibanku znacznie wzrosła najwyższa marża kredytowa. W grudniu wynosiła ona 5,78%, a w styczniu aż 6,6%. Natomiast najniższą marżę kredytów w złotych oferował Bank Pekao i wynosiła ona 1%. Daje to rozpiętość na poziomie 5,6 pkt. proc. (w grudniu 5 pkt. proc.), czyli jeszcze wyższą niż w przypadku kredytów we frankach. Średnia marża dla kredytów w złotych wzrosła w porównaniu z grudniem z 2% do 2,3%. Mimo to średnie oprocentowanie kredytów w złotych spadło (z 8,53% do 8,24%) za sprawą znacznego obniżenia stopy WIBOR – wynika z opublikowanego niedawno przez Expander.pl raportu z rynku nieruchomości w styczniu 2009 roku.